Teatralna podróż szczecińskiej aktorki, czyli monodram i działania performatywne

Teatralna podróż szczecińskiej aktorki, czyli monodram i działania performatywne

Być tam, gdzie się nie jest

Zdanie z powieści Olgi Tokarczuk – „Być tam, gdzie się nie jest” – stało się inspiracją dla aktorki szczecińskiego Teatru Lalek Pleciuga, Marty Łągiewki, do realizacji wyjątkowego projektu teatralnego. To monodram, którego scenariusz powstał z kompilacji fragmentów książek noblistki: „Dom dzienny, dom nocny”, „Podróż ludzi Księgi” oraz „Bieguni”, a także kilka odsłon działań performatywnych, każda w innej przestrzeni. Jak opowiada aktorka, ten sezon artystyczny to dla niej mały jubileusz w życiu zawodowym. Kilka miesięcy temu minęło bowiem piętnaście lat od jej pierwszego, premierowego spektaklu w Pleciudze. Zatem wspomniany projekt, na podstawie twórczości ukochanej pisarki, stał się niejako prezentem, jaki sama sobie sprawiła.

To jest o mnie!

W dniu, w którym król Szwecji Karol XVI Gustaw wręczał Oldze Tokarczuk medal i dyplom Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, czyli 10 grudnia 2019 roku, w szczecińskim teatrze Pleciuga odbyło się specjalne spotkanie z twórczością pisarki. Wtedy fragmenty utworów noblistki zinterpretowali tutejsi aktorzy, w tym Marta Łągiewka.

– Nasze czytanie Joanna Kościelna zatytułowała „Być tam, gdzie się nie jest”. Jest to zdanie z książki „Dom dzienny, dom nocny”, którą dawno temu czytałam. Kiedy usłyszałam wtedy ten cytat, pomyślałam: „To jest o mnie!” – wspomina Marta Łągiewka. – Tak właśnie postanowiłam nazwać mój projekt, zrealizowany w ramach Stypendium Twórczego Miasta Szczecin. Potem nastały ciężkie czasy pandemii. Długo nie docierało do mnie, że mój projekt trzeba będzie zrealizować online, bo przecież nikt nie wiedział wtedy, iż pandemia tak długo będzie trwać.

Głównym celem projektu jest monodram „Być tam, gdzie się nie jest” według scenariusza i w reżyserii Marty Łągiewki, oczywiście z jej udziałem (inni twórcy to: konsultacja dramaturgiczna – Joanna Kościelna, scenografia: Kaja Cykalewicz-Licak, muzyka: Tomasz Licak, multimedia: Kaja Cykalewicz-Licak, Krzysztof Kuźnicki oraz Zbigniew Niecikowski). Wewnętrzna premiera już się odbyła pod koniec ubiegłego roku, natomiast oficjalna zaplanowana jest na koniec marca 2021 roku.

– O ile moje działania performatywne można było obserwować online, monodramu nie chciałam prezentować w internecie. To interaktywny spektakl i nie wyobrażam sobie zagrać go bez publiczności – przyznaje aktorka.

Realizacji projektu towarzyszyły trzy pokazy performatywne – pierwszy w przestrzeni teatralnej, choć nie na scenie, drugi w magazynie teatru, pełnym fragmentów scenografii, dekoracji i rekwizytów, a trzeci w przestrzeni publicznej na Łasztowni, czyli na wyspie rzecznej w Szczecinie.

– To były podróże poprzez różne dziedziny sztuki – literaturę, malarstwo i muzykę. Te wszystkie trzy elementy są potrzebne przecież, by realizować teatr. Działania performatywne przy tym projekcie to moje osobiste podziękowania dla SZTUKI. Za to, że po prostu jest – zaznacza szczecinianka. – Zresztą, performance zawsze mnie interesował jako forma wyrazu.

Słowo, obraz, dźwięk

W pierwszą rocznicę historycznego wydarzenia, czyli otrzymania przez Olgę Tokarczuk Nagrody Nobla, Marta Łągiewka przeczytała fragmenty mowy noblowskiej pisarki pn. „Czuły narrator”. To był pierwszy performance, a poświęcony był „Słowu”. Aktorka zinterpretowała dzieło noblistki, siedząc w pustej witrynie teatralnej przy wejściu do teatru Pleciuga, w barwnym wianku na głowie (ten element kostiumu, jak też stara walizka, towarzyszyły szczeciniance podczas wszystkich działań performatywnych). Przechodnie oraz odbiorcy transmisji online usłyszeli m.in. ten fragment: „Kobieta ze zdjęcia, moja mama, która tęskniła do mnie, choć mnie jeszcze nie było, kilka lat później czytała mi bajki. W jednej z nich, autorstwa Hansa Christiana Andersena, wyrzucony na śmietnik imbryk skarżył się, że okrutnie został potraktowany przez ludzi – pozbyli się go, gdy tylko oberwało mu się ucho. A przecież mógłby jeszcze im służyć, gdyby ludzie nie byli tacy perfekcyjni i wymagający. Wtórowały mu inne popsute przedmioty, snując prawdziwie epickie opowieści ze swojego małego przedmiotowego życia”.

– Każda moja podróż przepełniona jest różnymi emocjami. Jest w niej radość, ekscytacja, chęć poznania, doświadczenia, a z drugiej strony jest dużo lęku, strachu, tęsknoty za tym co się zostawia. Tak samo jest podczas tej podróży teatralnej, w którą nieśmiało wyruszam – opowiadała wtedy aktorka.

Druga odsłona działania performatywnego, kilka dni później, została nazwana: „Obraz”. Aktorka zatem zdecydowała się na coś, czego nigdy nie robiła – namalowała obraz. Jeszcze przed tym wydarzeniem, mówiła: „Czy to zupełnie nowe
doświadczenie sprawi, że spojrzę na siebie i świat „z kojącego dystansu” i obudzi się we mnie dziecięca radość tworzenia? Czy będzie wręcz odwrotnie? Pogubię się, przerażę i zapragnę być tam, gdzie nie jestem?”.

Ostatni performance o nazwie „Dźwięk”, również w grudniu ub. roku, był wędrówką właśnie po dźwiękach. Tu przy brzegu Odry, w miejscu, gdzie szczecinianie przychodzą pospacerować, aktorka wykonała utwór z repertuaru Björk – „The anchor song”

– Odczuwam lekki niepokój, bo chcę wyjść poza bezpieczne miejsce, gdzie zapuściłam swoje artystyczne korzenie. Ciekawe, gdzie będę „w punkcie, z którego wyszłam, czy w punkcie, do którego dążę” (to cytat z książki noblistki – „Bieguni”) – zastanawiała się aktorka tuż przed tym pokazem.

Korespondując z Olgą Tokarczuk

Marta Łągiewka przyznaje, że była szczęśliwa, kiedy Olga Tokarczuk została doceniona Noblem, bo od wielu lat jest zafascynowana twórczością pisarki.

– Na konkursach recytatorskich, jeszcze w czasach licealnych, mówiłam fragmenty prozy Tokarczuk, na egzaminach do szkoły teatralnej również – wspomina. – Z kolei sprzed kilkunastu lat mam takie miłe wspomnienie kontaktu z samą pisarką, choć tylko internetowego. Otóż jest takie pismo literackie o nazwie „Rita Baum”, w którym przeczytałam artykuł o lalce Olgi Tokarczuk. Byłam wtedy na ostatnim roku w szkole teatralnej albo na początku pracy w Pleciudze. Dokładnie tego nie pamiętam. To chyba był 2005 rok. Jako lalkarką oczywiście mnie ta lalka bardzo zainteresowała. Napisałam wtedy e-maila do Olgi Tokarczuk, pytając właśnie o tę lalkę. Ona mi odpisała i nawet zaproponowała, że może mi ją pożyczyć. Cały czas mam tego e-maila w mojej skrzynce pocztowej. To była taka moja przygoda, a po latach mam miłe wspomnienie.

 

***

Projekt pn. „Być tam, gdzie się nie jest” został dofinansowany przez ZASP. Partner projektu: Teatr Lalek Pleciuga w Szczecinie.

Monika Gapińska

Share on facebook
Share on twitter
Share on email

Związek Artystów Scen Polskich ZASP – Stowarzyszenie
Al. Ujazdowskie 45
00-536 Warszawa
pon. – pt.: 9.00 – 17.00
e-mail: zasp@zasp.pl

Copyright © 2020 Związek Artystów Scen Polskich ZASP – Stowarzyszenie. All Rights Reserved.

Webdesign by Pink Design