Oddział ZASP w Szczecinie

Biuro Oddziału

Plac Teatralny 1
71-405 Szczecin
tel. 91 44-55-144
tel. 607 603 883
e-mail: o.szczecin (at) zasp.pl *

Kierownik biura
Agata Piechota

Biuro czynne: pon. – pt. 8:00 – 16:00

Skład Zarządu Oddziału

Przewodniczący
Mirosław Kosiński

Wiceprzewodnicząca
Danuta Kamińska

Wiceprzewodniczący
Wiesław Łągiewka

Członkowie
Krystyna Zgud-Polaczek
Anna Gielarowska

Oddziałowa Komisja Rewizyjna
Władysław Lewoc
Leszek Zalewski
Ewa Sobiech

Aktualności

Teatralna podróż szczecińskiej aktorki, czyli monodram i działania performatywne

Być tam, gdzie się nie jest

Zdanie z powieści Olgi Tokarczuk – “Być tam, gdzie się nie jest” – stało się inspiracją dla aktorki szczecińskiego Teatru Lalek Pleciuga, Marty Łągiewki, do realizacji wyjątkowego projektu teatralnego. To monodram, którego scenariusz powstał z kompilacji fragmentów książek noblistki: „Dom dzienny, dom nocny”, „Podróż ludzi Księgi” oraz „Bieguni”, a także kilka odsłon działań performatywnych, każda w innej przestrzeni. Jak opowiada aktorka, ten sezon artystyczny to dla niej mały jubileusz w życiu zawodowym. Kilka miesięcy temu minęło bowiem piętnaście lat od jej pierwszego, premierowego spektaklu w Pleciudze. Zatem wspomniany projekt, na podstawie twórczości ukochanej pisarki, stał się niejako prezentem, jaki sama sobie sprawiła.

To jest o mnie!

W dniu, w którym król Szwecji Karol XVI Gustaw wręczał Oldze Tokarczuk medal i dyplom Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, czyli 10 grudnia 2019 roku, w szczecińskim teatrze Pleciuga odbyło się specjalne spotkanie z twórczością pisarki. Wtedy fragmenty utworów noblistki zinterpretowali tutejsi aktorzy, w tym Marta Łągiewka.

– Nasze czytanie Joanna Kościelna zatytułowała „Być tam, gdzie się nie jest”. Jest to zdanie z książki “Dom dzienny, dom nocny”, którą dawno temu czytałam. Kiedy usłyszałam wtedy ten cytat, pomyślałam: “To jest o mnie!” – wspomina Marta Łągiewka. – Tak właśnie postanowiłam nazwać mój projekt, zrealizowany w ramach Stypendium Twórczego Miasta Szczecin. Potem nastały ciężkie czasy pandemii. Długo nie docierało do mnie, że mój projekt trzeba będzie zrealizować online, bo przecież nikt nie wiedział wtedy, iż pandemia tak długo będzie trwać.

Głównym celem projektu jest monodram „Być tam, gdzie się nie jest” według scenariusza i w reżyserii Marty Łągiewki, oczywiście z jej udziałem (inni twórcy to: konsultacja dramaturgiczna – Joanna Kościelna, scenografia: Kaja Cykalewicz-Licak, muzyka: Tomasz Licak, multimedia: Kaja Cykalewicz-Licak, Krzysztof Kuźnicki oraz Zbigniew Niecikowski). Wewnętrzna premiera już się odbyła pod koniec ubiegłego roku, natomiast oficjalna zaplanowana jest na koniec marca 2021 roku.

– O ile moje działania performatywne można było obserwować online, monodramu nie chciałam prezentować w internecie. To interaktywny spektakl i nie wyobrażam sobie zagrać go bez publiczności – przyznaje aktorka.

Realizacji projektu towarzyszyły trzy pokazy performatywne – pierwszy w przestrzeni teatralnej, choć nie na scenie, drugi w magazynie teatru, pełnym fragmentów scenografii, dekoracji i rekwizytów, a trzeci w przestrzeni publicznej na Łasztowni, czyli na wyspie rzecznej w Szczecinie.

– To były podróże poprzez różne dziedziny sztuki – literaturę, malarstwo i muzykę. Te wszystkie trzy elementy są potrzebne przecież, by realizować teatr. Działania performatywne przy tym projekcie to moje osobiste podziękowania dla SZTUKI. Za to, że po prostu jest – zaznacza szczecinianka. – Zresztą, performance zawsze mnie interesował jako forma wyrazu.

Słowo, obraz, dźwięk

W pierwszą rocznicę historycznego wydarzenia, czyli otrzymania przez Olgę Tokarczuk Nagrody Nobla, Marta Łągiewka przeczytała fragmenty mowy noblowskiej pisarki pn. „Czuły narrator”. To był pierwszy performance, a poświęcony był „Słowu”. Aktorka zinterpretowała dzieło noblistki, siedząc w pustej witrynie teatralnej przy wejściu do teatru Pleciuga, w barwnym wianku na głowie (ten element kostiumu, jak też stara walizka, towarzyszyły szczeciniance podczas wszystkich działań performatywnych). Przechodnie oraz odbiorcy transmisji online usłyszeli m.in. ten fragment: „Kobieta ze zdjęcia, moja mama, która tęskniła do mnie, choć mnie jeszcze nie było, kilka lat później czytała mi bajki. W jednej z nich, autorstwa Hansa Christiana Andersena, wyrzucony na śmietnik imbryk skarżył się, że okrutnie został potraktowany przez ludzi – pozbyli się go, gdy tylko oberwało mu się ucho. A przecież mógłby jeszcze im służyć, gdyby ludzie nie byli tacy perfekcyjni i wymagający. Wtórowały mu inne popsute przedmioty, snując prawdziwie epickie opowieści ze swojego małego przedmiotowego życia”.

– Każda moja podróż przepełniona jest różnymi emocjami. Jest w niej radość, ekscytacja, chęć poznania, doświadczenia, a z drugiej strony jest dużo lęku, strachu, tęsknoty za tym co się zostawia. Tak samo jest podczas tej podróży teatralnej, w którą nieśmiało wyruszam – opowiadała wtedy aktorka.

Druga odsłona działania performatywnego, kilka dni później, została nazwana: “Obraz”. Aktorka zatem zdecydowała się na coś, czego nigdy nie robiła – namalowała obraz. Jeszcze przed tym wydarzeniem, mówiła: “Czy to zupełnie nowe
doświadczenie sprawi, że spojrzę na siebie i świat „z kojącego dystansu” i obudzi się we mnie dziecięca radość tworzenia? Czy będzie wręcz odwrotnie? Pogubię się, przerażę i zapragnę być tam, gdzie nie jestem?”.

Ostatni performance o nazwie “Dźwięk”, również w grudniu ub. roku, był wędrówką właśnie po dźwiękach. Tu przy brzegu Odry, w miejscu, gdzie szczecinianie przychodzą pospacerować, aktorka wykonała utwór z repertuaru Björk – „The anchor song”

– Odczuwam lekki niepokój, bo chcę wyjść poza bezpieczne miejsce, gdzie zapuściłam swoje artystyczne korzenie. Ciekawe, gdzie będę „w punkcie, z którego wyszłam, czy w punkcie, do którego dążę” (to cytat z książki noblistki – „Bieguni”) – zastanawiała się aktorka tuż przed tym pokazem.

Korespondując z Olgą Tokarczuk

Marta Łągiewka przyznaje, że była szczęśliwa, kiedy Olga Tokarczuk została doceniona Noblem, bo od wielu lat jest zafascynowana twórczością pisarki.

– Na konkursach recytatorskich, jeszcze w czasach licealnych, mówiłam fragmenty prozy Tokarczuk, na egzaminach do szkoły teatralnej również – wspomina. – Z kolei sprzed kilkunastu lat mam takie miłe wspomnienie kontaktu z samą pisarką, choć tylko internetowego. Otóż jest takie pismo literackie o nazwie “Rita Baum”, w którym przeczytałam artykuł o lalce Olgi Tokarczuk. Byłam wtedy na ostatnim roku w szkole teatralnej albo na początku pracy w Pleciudze. Dokładnie tego nie pamiętam. To chyba był 2005 rok. Jako lalkarką oczywiście mnie ta lalka bardzo zainteresowała. Napisałam wtedy e-maila do Olgi Tokarczuk, pytając właśnie o tę lalkę. Ona mi odpisała i nawet zaproponowała, że może mi ją pożyczyć. Cały czas mam tego e-maila w mojej skrzynce pocztowej. To była taka moja przygoda, a po latach mam miłe wspomnienie.

 

***

Projekt pn. „Być tam, gdzie się nie jest” został dofinansowany przez ZASP. Partner projektu: Teatr Lalek Pleciuga w Szczecinie.

Monika Gapińska

Nie żyje Adam Pfeiffer

Z głębokim żalem zawiadamiamy, że 6 stycznia 2021 w Szczecinie zmarł Adam Pfaiffer – aktor- lalkarz Teatru Lalek “Pleciuga”. 

Adam Pfeiffer debiutował rolą Dragona w sztuce „Żart Olszowiecki” Hanny Januszewskiej w reż. Ewy Kołogórskiej i Melanii Karwatowej w Teatrze Lalek „Pleciuga”.  W 1963 zdał egzamin eksternistyczny i na zawsze pozostał wierny „Pleciudze”, gdzie zagrał wiele docenianych przez publiczność i krytyków ról pierwszoplanowych. Stworzył kilkadziesiąt niezapomnianych kreacji, z których najbardziej cenił sobie role Żyda z Szopki krakowskiej Stanisława i Tadeusza Estreicherów oraz Sobiesława z Lodoiski Wojciecha Bogusławskiego. Za rolę- Żyda w „Szopce Krakowskiej” w której zaimponował twórczą inwencją, pomysłowością, komizmem sytuacji i postaci —otrzymał nagrodę Bursztynowego Pierścienia w 1979r.

Od 1983 r. był członkiem Związku Artystów Scen Polskich. Odznaczony  m.in. Srebrnym Krzyżem Zasługi, Gryfem Pomorskim, odznaką honorową Zasłużony Działacz Kultury oraz Bursztynowym Pierścieniem.

Żegnaj Adamie,

Zarząd Oddziału ZASP w Szczecinie

fot. Karolina Nowaczyk

Zmarł Włodzimierz Bednarski

W Warszawie w wieku 85-ciu lat zmarł Włodzimierz Bednarski – aktor teatralny, filmowy i dubbingowy, nazywany ikoną dubbingu polskiego.

Absolwent wydziału aktorskiego Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie (1959). Znany z bajek jako Książę Igthorn w „Gumisiach”, Sowa w „Kubusiu Puchatku”, a najbardziej jako Fred Flintstone. W latach 80. występował m.in. w filmach i serialach Stanisława Berei: „Alternatywy 4”, „Dom”, „Kariera Nikodema Dyzmy”, „Mistrz i Małgorzata”, „Potop”. Aktor teatrów w Olsztynie, Bydgoszczy, Warszawie (Teatr Powszechny, Teatr Narodowy, Teatr Nowy, Teatr Popularny, Teatr Szwedzka 2/4). W Szczecinie w latach 1963-1969 był aktorem teatrów dramatycznych za dyrekcji Jana Maciejowskiego. Najbardziej zapamiętany z ról w spektaklach Szekspira : „Otello”, „Ryszard III”, „Henryk IV”. Dwukrotny laureat nagrody „Bursztynowego Pierścienia” w latach 1967 i 1968. Odznaczony Złotym i Srebrnym Krzyżem Zasługi.

Pomoc materialna dla Członków ZASP

Szanowne Koleżanki i Szanowni Koledzy,

w związku z zaistniałą trudną sytuacją oraz w odpowiedzi na oczekiwania środowiska artystów i twórców, członków ZASP-u ustaliliśmy, z Fundacją Artystów Weteranów Scen Polskich, Zarządem Głównym ZASP, Oddziałami i Sekcjami ZASP oraz pracownikami Biura ZASP, tryb przyznawania pomocy materialnej.

Zgodnie z zapowiedzią, rozpoczynamy proces udzielania pomocy naszym koleżankom i kolegom pozostającym w najtrudniejszej sytuacji życiowej i bytowej, będącej wynikiem ogłoszonego przez rząd zamknięcia placówek kulturalnych oraz zakazu zgromadzeń.

WNIOSKI SKŁADAMY W BIURZE SWOJEGO ODDZIAŁU ZASP

Komisja Pomocowa ZG ZASP

Spotkanie Świąteczne

W poniedziałek 16 grudnia członkowie naszego Oddziału ZASP spotkali się po raz drugi w siedzibie Teatru Lalek „Pleciuga”, aby podzielić się opłatkiem. Niepowtarzalna świąteczna atmosfera spotkania, szczególnie dla Seniorów, którzy na co dzień nie obcują z teatrem, chwile wypełnione radością ze wspólnego razem przebywania nadały spotkaniu opłatkowemu sensu i mocy oraz niepowtarzalnej siły. Pięknie spotkać się, znaleźć przyjaciół, być i odejść z osobliwym uśmiechem - z dłonią w dłoni, ze słowem ludzkich serc.

Niech popłyną życzenia radości z przeżywania Świąt, a wszystkie dobre uczynki niech lśnią, jak te bombki na choince - Zarząd Oddziału ZASP w Szczecinie .

Akcja „Pamiętajmy o artystach”

25 listopada 2019 r. w XVI Liceum Ogólnokształcącym w Szczecinie w ramach akcji „Pamiętajmy o artystach” odbył się niezwykły kameralny wieczór poświęcony pamięci artystów, którzy odeszli. Pani Małgorzata Iwin z uczniami Liceum- wolontariuszami Klubu Wolontariusza POMOCNA DŁOŃ oraz Dyrekcją Szkoły przygotowali wystawę pod patronatem szczecińskiego Oddziału ZASP, upamiętniającą osobowości szczecińskiego świata kultury: Stanisławę Englerównę, Eustachego Kojałłowicza, Ninę Mazgajską-Baczyńską, Jana Berenta, Helenę Larys-Parys, Romana Cirina, Bogumiła Chodziakiewicza.

Zaproszeni goście podzieli się z widzami swoimi wspomnieniami o artystach, opowiedzieli o ich karierze, były też i anegdoty z ich życia.

Tym, którzy kiedyś sami pisali, śpiewali i pozostawili nam swoją twórczość i najpiękniejsze wspomnienia

Zaduszki Teatralne na stałe wpisały się w kalendarz wydarzeń kulturalnych Szczecina, dlatego licznie zgromadzona publiczność nie zawiodła i jak zwykle stawiła się w poniedziałek 4 listopada w świątyni ojców Dominikanów.

Uroczystość rozpoczęła się Mszą Św. w intencji zmarłych Ludzi Teatru, podczas której utwory Mozarta i Faure wykonali Agata Porczak i Michał Komorek, a akompaniował im Jan Kępiński. Podczas nabożeństwa psalmy czytali Anna Gielarowska i Leszek Zalewski.

W części artystycznej naszego koncertu wystąpili aktorzy z Teatru Współczesnego Krystyna Maksymowicz, Magdalena Myszkiewicz, Adrianna Jankowska-Moniuszko (potomkini Stanisława Moniuszki), Marian Dworakowski wraz ze studentami wokalistyki Akademii Sztuki w Szczecinie: Karen Siewierską, Weronika Akonom, Aleksandra Śliwowską, Katarzyna Pawłowską, Natalia Herzberg, Ada Stasiukiewicz, Antonietta Nachiero, Weronika Madej, Konstancja Gawarkiewicz, Grzegorz Pelutis przy akompaniamencie Iriny Paliwody. W koncercie zabrzmiały recytacje i pieśni związane z twórczością Stanisława Moniuszki, wprowadzając nas w nastrój zadumy nad życiem, przemijaniem, miłością, budząc wiele wzruszeń i głębokich przeżyć.

Jesteśmy dumni, że nasz Oddział przyczynił się do powstania tak wspaniałego wydarzenia, które w naszym mieście jest potrzebne i oczekiwane. Nasze zaduszki potrafią inspirować młodych ludzi, sprawić, że stają się głodni kultury i mają ochotę na więcej.

Między muzyką a tekstem jest wielka symbioza. Międzynarodowy Dzień Teatru w Szczecinie

Po raz 57. obchodzono w tym roku Międzynarodowy Dzień Teatru - święto tych wszystkich, dla których teatr jest drugim domem i całym życiem. W Szczecinie obchody odbyły się w Teatrze Polskim. Nie zabrakło odznaczeń, nagród i podziękowań. Wśród jubilatów znaleźli się: Bolesława Fafińska-Sadzikowska, Nina Grudnik-Banucha, Leszek Czyż, Bernard Zgorzelski, Wiesław Łągiewka i Małgorzata Iwańska.

Przy tej okazji należy zawsze podkreślać, że jest to święto wszystkich ludzi teatru – nie tylko aktorów, reżyserów i scenografów, ale także inspicjentów, ekipy technicznej, realizatorów, osób pracujących w kasach, czyli także tych, których na co dzień miłośnicy Melpomeny nie widzą. W kuluarach Teatru Polskiego rozmawiano o tym co jest, ale także o tym, co było. Nie zabrakło pięknych wspomnień i wzruszeń.

Bolesława Fafińska, aktorka

„Wcale mnie nie cieszy, że to tak szybko zleciało. Ale jestem, żyję, gram i będę grać dalej. Praca z dobrymi reżyserami, interesujące role, cały zawód… to była dla mnie jedna, wielka przyjemność, ale i czasem katorga, bo nie jest wcale łatwo przeskakiwać w inną psychikę. Ale starałam się jak mogłam i dojechałam do tych 60. lat pracy zawodowej .

Mirosław Kosiński, przewodniczący szczecińskiego oddziału ZASP

„Teatr to jest taka instytucja, w której – jeżeli się pracuje – to trzeba to po prostu kochać. I to bez różnicy, kto na jakim stanowisku. Aktorzy, obsługa sceny, panie w kasach biletowych, panie w szatni i tak dalej. Wszyscy ci ludzie kochają swoją instytucję i mam nadzieję, że będzie to trwało przez całe lata i dlatego teatr nigdy nie zginie”.

Barbara Kwietniewska, związana z Teatrem Lalek Pleciuga w Szczecinie

„Przepracowałam w teatrze ponad 30 lat. To jest magia. Już po maturze wiedziałam, że będę pracować właśnie w teatrze. Marzyłam, co prawda o operze, ale los pokierował mnie do teatru lalek. Zakochałam się w szczecińskiej Pleciudze, spędziłam tam całą młodość, właściwie całe moje życie spędziłam w pracowni plastycznej. Wszystko było fascynujące, spotkania ze scenografami były niezwykłe, mądre, ważne. Wiedza przez nich przekazana jest nieoceniona. Ich wiedza manualna wzbogacała mnie przy każdej premierze – lalki, kostiumy, scenografia. To było coś pięknego. Kocham teatr i będę z nim do końca”.

Urszula Lendas, związana ze szczecińską Operą na Zamku i Teatrem Lalek Pleciuga w Szczecinie

„Na początku pracowałam w szczecińskich Zakładach Odzieżowych „Dana” przy kolekcjach, ubierałam młodzież. Potem trochę mi się to znudziło, a że kocham muzykę, to sobie wymarzyłam operę. I zaczęłam pracę w pracowni w Operze na Zamku w Szczecinie. Tam ubierałam artystki, zwiedziłam dużo świata. Straszono mnie na początku, że artystki są bardzo kapryśne, ale bardzo dobrze mi się z nimi współpracowało, nigdy nie narzekałam. Było jak w rodzinie. Po latach znalazłam się w szczecińskiej Pleciudze i „bawiłam się” lalkami. Uważam, że jeżeli raz się zacznie pracę w teatrze to już człowiek w to wsiąknie. Nie da rady pracować gdzie indziej. Teatr to naprawdę magia”.

Piotr Zgorzelski, tenor w Operze na Zamku w Szczecinie

Opera to jest moje drugie życie, to jest mój drugi dom. Zaraził mnie tym mój ojciec, który obchodzi właśnie 50-lecie pracy artystycznej. To on mnie głównie kształcił. To chyba przeszło w genach, bo ja sam już od 25. lat pracuję w Operze na Zamku”.

Krzysztof Baranowski, kierownik muzyczny Teatru Polskiego w Szczecinie

„Teatr to jest coś, co od 25. lat nadaje bardzo głęboki sens mojemu życiu i temu co robię. Gdy poznałem dyrektora Adama Opatowicza, miałem tu przyjść na moment przy okazji jednego ze spektakli. A teraz okazuje się, że mija prawie 20 lat, więc to jest chyba coś, czym przesiąkłem do szpiku kości i szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie życia bez teatru. Piękno muzyki – nie tylko w teatrze – polega na tym, że możemy przekazywać emocje poprzez dźwięki. Aktor podaje tekst, ten tekst ma swoją melodię, rytm i ta muzyka w przestrzeni scenicznej jest czymś, co uzupełnia rytm tekstu. Napisałem w swoim życiu muzykę do kilku przedstawień. Co prawda, nie dla Szczecina, a dla Teatru Jaracza w Łodzi, ale udało mi się zdobyć „Złotą Maskę” – nagrodę za muzykę do spektaklu, którą co roku przyznają krytycy teatralni. Jest to dla mnie naprawdę bardzo cenne wyróżnienie”.

Jak pisał kiedyś Kazimierz Kord w „Życiu Warszawy”: „Dobry teatr to nie tylko kwestia środków, ale przede wszystkim zapału twórców”.

Iwona Gacparska

Zdjęcia autorstwa Karoliny Nowaczyk

O DRUGIEJ MŁODOŚCI z Marią Bakką-Gierszanin

Maria Bakka Gierszanin została wyróżniona Medalem za Zasługi Dla Miasta Szczecina w dniu 21.06.2016 podczas uroczystej sesji Rady Miasta. Pani Mario, serdecznie gratulujemy!

Rozmawiała Anna Gielarowska. Teatr Polski w Szczecinie, 24 marca 2015

Nazajutrz po obchodach Międzynarodowego Dnia Teatru. W pokoju gościnnym, trochę niespodziewanie.

– Wczoraj mówiła Pani wiersz…

– Czechowicza, Modlitwę…
że pod kwiatami nie ma dna
to wiemy wiemy
gdy spłynie zórz ogniowa kra
wszyscy uśniemy
będzie się toczył wielki grom
z niebiańskich lewad
na młodość pól na cichy dom
w mosiężnych gniewach
świat nieistnienia skryje nas
wodnistą chustą
zamilknie czas potłucze czas
owale luster
(…) chcemy śpiewania gwiazd i raf
lasów pachnących bukiem
świergotu rybitw tnących staw
i dzwonów co jak bukiet
chcemy światłości muzyk twych
dźwięków topieli
jeść da nam takt pić da nam rytm
i da się uweselić
którego wzywam tak rzadko Panie bolesny
skryty w firmamentu konchach
nim przyjdzie noc ostatnia
od żywota pustego bez muzyki bez pieśni
chroń nas.

– Jak Pani przeżyła swój Jubileusz?

– Wzruszenie ogromne. Jestem przecież gdzieś tam w górach, odcięta od tego teatru. Już to samo, że o mnie pamiętali, że pragnęli mnie zobaczyć… To już dla mnie było przeżyciem bardzo dużym. A jeszcze, kiedy zetknęłam się z serdecznością osób nieznanych, z widowni… Dzieci, też były jakieś… Jednym słowem: to było coś cudownego(uśmiech).

– Lubię Pani opowieść o Osterwie. Co mówił o graniu?…

– … że trzeba wychodzić od siebie, od wewnętrznych przeżyć. Wtedy jest to prawdziwe.

– Osterwa widział Panią w roli Marii…

– …„W małym domku” Rittnera. Zdawałam tym egzamin aktorski. Przed egzaminem poszłam do niego z partnerami. – To wszystko dobrze, zdasz egzamin – powiedział. – Ale ja przyszłam, żeby coś usłyszeć, jakieś wskazówki… – O, jak ci dam wskazówki to możesz nie zdać… – Dlaczego? – zapytałam. – Wyobraź sobie – ciągnął – że przychodzi do ciebie twój kochanek. Jak byś zareagowała? Ty a nie jakaś Maria „W małym domku”. Zrób mi takie ćwiczenie. – I zaczęłam mówić, jak czułam. To jest podstawa.

– Jeszcze nie tak dawno oglądaliśmy Panią w roli Orbanowej.

– Tatiana (Malinowska-Tyszkiewcz – przyp. AG) zbudziła mnie do życia(uśmiech). Kiedyś grałam w sztuce „Zabawa w koty” tę właśnie rolę. Była mi dosyć bliska, prawie nie schodziłam ze sceny. No, ale potem wszystko się skończyło, przeszłam na emeryturę. A Tatiana wyrwała mnie z tego uśpienia. Zaproponowała zrobienie monodramu z roli Orbanowej. W ten sposób zapoczątkowała moją…drugą młodość teatralną. Potem była rola w „Srebrnym weselu”. Aż zobaczył mnie dyrektor Teatru Polskiego i zaproponował zagranie w „Dawno temu dziś”. Bardzo dużo im zawdzięczam.

….Teatr, tyle lat na scenie, to przecież jest dom. To jest dom. Jak staję na deski sceniczne to mnie się wydaje, że tu jest moje miejsce (uśmiech). I gdyby mnie potrzebowali to jeszcze chętnie bym po tych deskach pochodziła (uśmiech).

 

Pani Mario,
pamięci egzaminu aktorskiego za obecność ludzką, mądrą i piękną z podziękowaniem Anna Gielarowska

 

zdjęcia: Anna Szczepaniak, Anna Gielarowska (z telefonu)

Koncert charytatywny “Artyści Artystom”

Serdecznie zapraszamy przyjaciół, znajomych, znajomych znajomych oraz wszystkich sympatyków teatru na koncert charytatywny "Artyści Artystom".

12 czerwca 2016 godzina 14:00
Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie

Całkowity dochód z koncertu wspomoże Artystów Weteranów Województwa Zachodniopomorskiego.

Oddziały ZASP

Związek Artystów Scen Polskich ZASP – Stowarzyszenie
Al. Ujazdowskie 45
00-536 Warszawa
pon. – pt.: 9.00 – 17.00
e-mail: zasp@zasp.pl

Copyright © 2020 Związek Artystów Scen Polskich ZASP – Stowarzyszenie. All Rights Reserved.

Webdesign by Pink Design