Licznik odwiedzin : 1345166
Logo
10-10-2017

Zwyczajny Walny Zjazd

LVIII Zwyczajny Walny Zjazd Delegatów ZASP odbędzie się
w dniach 16-17 kwietnia 2018 roku

Odsłonięcie rzeźby "W hołdzie polskim artystom baletu"

 Wywiad z Bożeną Kociołkowską

 

- Jak doszło do założenia Fundacji Sztuka Tańca?

Fundacja została powołana, kiedy już zakończyłam pracę pedagogiczną na Śląsku. Byłam kreatorem różnych festiwali i przedsięwzięć propagujących taniec klasyczny i współczesny na terenie kraju i za granicą, do których należały m.in. Festiwal „Dance of the World” (Gdańsk, 1991 i Warszawa, 1996), Międzynarodowe Spotkania Młodych Tancerzy w Bytomiu, projekty: „Zatańcz i ty” kierowany do młodzieży i „Młodzi tancerze w Europie”, konkursy tańca „Terpsychora”, Międzynarodowy Konkurs Choreograficzny młodych tancerzy w Bytomiu, Polsko-Niemieckie Warsztaty Tańca Współczesnego „Taniec dla tolerancji” w Łodzi. Gdy zakończyłam wszelkie działania urzędowe, przyjechałam do Warszawy i stwierdziłam, że… zamiast grać rolę emerytki, zrobię coś pożytecznego. Nie mogłam już tworzyć baletu, ale na pewno mogłam przyczynić się do promowania tańca. Ci młodzi ludzi, którzy tańczą obecnie na scenie, nie mają na to czasu. Komu by do głowy przyszło wystawić pomnik "W hołdzie polskim artystom baletu"? Powołałam Fundację Sztuka Tańca, której celem jest propagowanie i ochrona dziedzictwa narodowego w zakresie sztuki tańca w różnych jego formach. Jedną z nich jest wzniesienie rzeźby "W hołdzie polskim artystom baletu".  

- To rzeźba upamiętniająca wyłącznie tancerzy baletowych?

Nie tylko. Jest ona hołdem złożonym wszystkim pokoleniom artystów sztuki tańca, tancerzom, choreografom, pedagogom. Tym wszystkim, którzy oddali swoje talenty Polsce, wzbogacając naszą kulturę i rozsławiając sztukę tańca w kraju i za granicą. Mamy nadzieję, że młode pokolenie uczniów szkoły baletowej, kuźni młodych talentów, będzie strażnikiem i opiekunem tej rzeźby.

- Pomysł wspaniały. Ale czy trudno było poprowadzić tę inicjatywę od początku do szczęśliwego finału czyli uroczystości odsłonięcia tej rzeźby?


Muszę przyznać, że przy tym projekcie spotkałam bardzo wielu wspaniałych ludzi, którzy chcieli po prostu pomóc. Oczywiście, z realizacją projektu było mnóstwo różnych urzędowych formalności, aż trudno to sobie teraz wyobrazić. Zdobycie finansów także nie było łatwe. Na szczęście spotkałam wspaniałych donatorów panów Andrzeja Bartkowskiego i Andrzeja Hulewicza, którzy nie tylko stworzyli swój biznes, ale chcą się też podzielić na rzecz kultury. Okazało się również, że jako studenci byli wielbicielami baletu. Często chodzili na przedstawienia baletowe do Teatru Wielkiego w Warszawie i dobrze pamiętali mnie z wielu przedstawień, w których tańczyłam główne role. To wszystko bardzo ułatwiło nam współpracę przy powstawaniu rzeźby.
 
- Rzeźba to jeden z wielu projektów, jaki zrealizowała Fundacja. Którą z inicjatyw pamięta Pani najbardziej?


Oczywiście jest wiele różnych projektów i wszystkie są dla mnie ważne. Bycie na scenie, szczególnie gdy tańczy się główne role, powoduje, że nasze ego jest szalenie rozbudowane. Bez niego nie dałoby się rady wyjść na tę scenę,  zaistnieć. Wchodząc na scenę trzeba wierzyć, że  jest  się najlepszym, najpiękniejszym. Potem dopiero okazuje się, że najpiękniejszym, ale… we wsi (śmiech – przyp. red.). Pozbycie się tego ego, które jest niezbędne w zawodzie artystycznym, pozwala człowiekowi nawiązać kontakt ze zwykłymi ludźmi, którzy są wrażliwi i wspaniali, można w nich wiele odkryć. W 2009 roku zorganizowałam wystawę rzeźby ludzi głuchoniewidomych w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej… Kontakt z tymi ludźmi spowodował, że jestem bardziej uwrażliwiona na  problem, jaki ich dotknął. To przeżycie pozostało we mnie do dziś. A co mi to dało? Ja z człowieka, który czuł się zrealizowany na scenie, odniósł sukces, zrobiłam się maleńkim zwykłym człowiekiem. Stwierdziłam, że praca na rzecz innych jest wartością. Życie podsuwa różne pomysły, trzeba je tylko dostrzec i chcieć je realizować.


- Jednym z ważnych celów, jakie stawia sobie Fundacja, jest stworzenie archiwum tańca?


Tak, zamierzamy podjąć działania na rzecz utworzenia archiwum tańca. Na naszych oczach ulegają zniszczeniu i rozproszeniu dowody pracy wielu pokoleń artystów sztuki tańca - jesteśmy więc winni to tym wszystkim, którzy swoim talentem wzbogacili nasze dziedzictwo kulturowe. Telewizja Polska przez osiem ostatnich lat zarejestrowała tylko jeden balet, konkretnie spektakl Poznańskiego Teatru Tańca. Jeśli w tej chwili chcielibyśmy odtworzyć historię polskiego baletu powojennego, to po prostu nie mamy szans. Na naszych oczach ginie historia baletu polskiego. Takie archiwa i instytuty są w wielu krajach Europy, które doceniają i wspomagają tę dziedzinę sztuki. Miałam kontakt w Niemczech z twórczyniami takiej instytucji państwowej. Stworzyły one  Archiwum Tańca. Dzięki tym działaniom są w stanie odtworzyć 100 lat rozwoju sztuki tańca w Niemczech. W Polsce powinno powstać  takie archiwum tańca  dla ochrony dziedzictwa tej sztuki i upowszechnienia wiedzy o niej.


- A jak obecnie to wygląda w Polsce?


Archiwa w Polsce są rozproszone, jest w nich wiele błędów i są bardzo skromne. Miałam okazję przekonać się o tym osobiście, gdy powstawała moja biografia. W tych skromnych archiwach, jakie  są, napotykałam na błędy i nieścisłości, różnice w nazwiskach czy datach. Czytając jednak te dokumenty mam wiele spostrzeżeń…

- Na przykład?
W programach baletowych zazwyczaj pokazywano większość Rosjanek niż Polek. Większość nauczycieli też była Rosjanami. W okresie mojej edukacji na 18 pedagogów tylko trzech było Polakami! Przepraszam – to o jakiej my mówimy polskiej szkole baletowej? Trzeba wydobyć koniecznie polskie zasługi dla sztuki tańca. A to jest właśnie zadanie dla archiwum. Rzecz jasna, gdy się jest na scenie, w świetle reflektorów, to wiele rzeczy się nie dostrzega. Dopiero gdy zejdzie się ze sceny, popatrzy na wszystko z góry, można wyciągać wnioski. Dziś patrzę na to, w czym uczestniczyłam przez 55 lat, z lotu ptaka. Dzięki temu, że tak wiele podróżowałam po świecie, organizowałam wiele festiwali czy przeglądów, mam duże porównanie i sporo spostrzeżeń. Jeśli choreografia w Polsce nie otrzyma wielkiego wsparcia, wzorem krajów, w których twórczość choreograficzną wspomaga się instytucjonalnie, widzę marne perspektywy rozwoju tej sztuki. Do dziś korzystamy z obcych wzorów. A to przecież choreografia posuwa świat baletu do przodu, ona przynosi nowe rozwiązania, nowe trendy. Tych wizjonerów ludzkiego instrumentu jakim jest ciało człowieka. Ludzi trzeba kształcić w tym kierunku. Tak jak się to robi na Zachodzie. Na dzień dzisiejszy we wszystkich instytucjach, w których się uprawia ten zawód, pracuje niewiele ponad 521 tancerzy. Kiedy ja byłam na scenie, było nas ponad 3 tysiące, sam zespół w Teatrze Wielkim liczył ponad 140 osób. Wyraźnie widać tendencje zmniejszające liczbę tancerzy. W naszych zespołach baletowych 1/3 artystów baletowych to cudzoziemcy. Mamy pięć szkół baletowych, każda z nich wypuszcza co roku około 10 tancerzy. Rocznie wychodzi ze szkół baletowych około 50 tancerzy.


- Czy wszyscy dostają pracę?


Nie wszyscy oczywiście. Niektórzy kończą szkołę i idą na jakieś studia, albo  zostają np. przy mężu, lub szukają swojego szczęścia w życiu poza baletem. Dokąd zmierzasz balecie?

Dziękujemy za rozmowę/Redakcja ZASP/K

Foto Redakcja ZASP/J

Zdjęcie z wmurowania Aktu Erekcyjnego pod rzeźbę "W hołdzie polskim artystom baletu" z 30 sierpnia 2016 - foto Tomasz Adwiejczyk