Logo
Oddziały ZASP spacer Wybory 2020

 

INFO


button2

Nie żyje Robert Rogalski

Nie żyje Robert Rogalski

Rankiem 4 lipca 2020 roku odszedł, nie doczekawszy setnych urodzin, Robert Rogalski. Absolwent warszawskiej PWST, aktor łódzkiego Teatru Wojska Polskiego, na deskach którego zadebiutował w 1948 roku rolą Trębacza w „Igraszkach z diabłem” Drdy w reżyserii Leona Schillera, a także Teatru Ziemi Opolskiej, Teatrów Dramatycznych (Teatr Polski) w Szczecinie, Teatru Dramatycznego w Elblągu oraz warszawskich: Polskiego, Ateneum, Ziemi Mazowieckiej, Popularnego i Ochoty.

Twórcy spektakli powierzali mu różnorodne role. Był Kurierem w „Królu i aktorze” Romana Brandstaettera, Stiepanem w „Ożenku” Gogola, Cosmą de Medici w „Lorenzacciu” de Museta, Don Juanem w „Wiele hałasu o nic” i Amiensem w „Jak się wam podoba” Szekspira, Parobkiem w „Don Kichocie” Bułhakowa i Parobkiem N w „Zabawie” Mrożka. Lista teatralnych wcieleń jest długa, a na niej także: Mengo w „Owczym źródle” Lope de Vegi, Jaśko w „Szkole żon” Moliera, Joachim Peters w „Niemcach” Kruczkowskiego, Dyndalski w „Zemście” i Grzegorz w „Damach i huzarach” Fredry, Ignacy w „Klubie kawalerów” i Żyd w „Krewniakach” Bałuckiego, Primitivo w „Komu bije dzwon” Hemingwaya, czy Chochlik w „Balladynie” Słowackiego, przy realizacji której asystował reżyserującej spektakl Wandzie Wróblewskiej. Kreował postaci pod reżyserskim okiem Edmunda Wiercińskiego i Janusza Warneckiego, Krystyny Berwińskiej i Bronisława Dąbrowskiego, Teresy Żukowskiej, Józefa Słotwińskiego, czy Jana Świderskiego. W ostatnich latach scenicznej aktywności, do współpracy z Teatrem Ochoty zaprosił go Jan Machulski, powierzając rolę Człowieka w „Zbrodni i karze” Dostojewskiego, Księdza w „Sędziach” Wyspiańskiego, Świni w „Folwarku zwierzęcym” Orwella oraz Czeladnika rzeźnika i Lokatora w „Przemianie” Franza Kafki.

Swój artystyczny renesans przeżywał skończywszy 90 lat, kiedy „wygrał” odbywający się w ZASP-ie casting prowadzony przez Magdę Szwarcbart do filmu Władysława Pasikowskiego „Pokłosie”. Pojawia się w nim w przełomowym momencie, boleśnie uświadamiając postaci granej przez Macieja Stuhra, kim, a raczej jakim człowiekiem naprawdę był jego ojciec. To przejmujący fragment filmu, w którym aktor nie skorzystał z propozycji reżysera zastąpienia go dublerem w mocnej scenie szarpaniny. Był szczęśliwy, że dane mu było zagrać w tym obrazie.

W życiu również nie potrzebował „dublerów”. W wypielęgnowanym domku w podsiedleckim lesie spędzał wraz z żoną Barbarą, również aktorką, czas od wczesnej wiosny do późnej jesieni, oddając się swoim pozazawodowym pasjom - pielęgnując ule, rąbiąc drewno, łowiąc ryby, zbierając grzyby i zmieniając w artystyczne formy znalezione korzenie. Wrażliwy, empatyczny wierszem opisywał ludzi i otaczającą go rzeczywistość. Dwa lata temu wydał wspomnienia „Siedlce - okupacja - teatr. Wspomnienia z lat 1920-2018”. Oprócz Złotej Odznaki „Za zasługi dla województwa warszawskiego”, Odznaki „Zasłużony Działacz Kultury”, otrzymał Odznaczenia: Krzyż Partyzancki, Krzyż Armii Krajowej (przyznany w Londynie), Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Krzyż Armii Krajowej a także Odznakę Pamiątkową Akcji Burza, przyznaną przez Komitet Organizacyjny 50-lecia Powstania Warszawskiego i Akcji Burza oraz Odznakę Weterana Walk o Niepodległość.

Trudno o nim mówić w czasie przeszłym. Jego witalność, radość życia i optymizm pozwalał sądzić, że z łatwością przekroczy tę mityczną setkę. Los napisał dla niego inny scenariusz.
Niedawno pożegnał swoją żonę, również aktorkę. Dzisiaj dołączył do swojej ukochanej Basi, za którą tak tęsknił.

Siedem lat temu, na prośbę Zarządu ZASP-u, Robert Rogalski napisał tekst orędzia z okazji obchodów Międzynarodowego Dnia Teatru. W takich słowach, zwrócił się wówczas do koleżanek i kolegów:

„W tym naszym dniu, w Międzynarodowym Dniu Teatru, chcę Wam, Drodzy moi, Aktorom ze wszystkich krajów świata, tym wielkim i tym małym, młodym i starym, złożyć moje najlepsze życzenia. A czyni to wasz dziewięćdziesięciotrzyletni kolega, który dużo przeżył i dużo widział. Przede wszystkim wojnę i dwie okupacje - niemiecką, której wykwitem był Auschwitz i inne obozy zagłady i tę drugą, sowiecką, niosącą obietnicę raju na ziemi, a której owocem były takie miejsca jak Katyń, Charków, Miednoje, gdzie strzelano w tyły głów naszych ojców i braci. Tragiczny Teatr: życie. Oby Wasz Teatr, ten, który zwykł się zaczynać romantyczną miłością Romea i Julii a kończyć samotnością Króla Leara, był zawsze piękny. Tak, nawet w tragizmie - piękny.

Mój teatr zaczął się blisko siedemdziesiąt lat temu, w 1944 roku w Teatrze Frontowym 8. Dywizji Piechoty. A potem iluż ja miałem szczęście poznać wspaniałych twórców: Schillera, Wiercińskiego, Zelwerowicza, Warneckiego, Korzeniewskiego, Bardiniego. A ilu też wielkich mistrzów naszego zawodu. Dokonałem w życiu, ile dane mi było dokonać. A teraz z nadzieją patrzę na Was, na Wasz piękny trud. I chcę Wam, w tym szczególnym dniu, za ten trud pokazywania esencji życia na scenie - podziękować. I sukcesów życzyć.

Bądźcie skromni i wielcy. Twórzcie Teatr, w którym nie będzie zawiści, poniżania, opluwania. Uśmiechajmy się do siebie, podawajmy sobie rękę w sytuacjach trudnych, a będzie nam lżej i radośniej. A jeżeli będziecie chcieli zobaczyć mój obecny teatr o zmierzchu życia, to zapraszam. Usiądziemy sobie na dywanie z zielonych mchów, zapachy bzów i konwalii otulą Was ciepłym powiewem, szybkoskrzydłe nietoperze odsłonią kurtynę nocy i zacznie się piękny koncert słowiczych nokturnów. Poczęstuję Was zebranymi przeze mnie poziomkami, oraz najsłodszym miodem zebranym z moich uli i powiem, tuląc Was do serca: kocham Was wszystkich.

Pozwólcie, że zakończę słowami poety, jego modlitwą. Ważne to słowa dla mnie. A myślę, że także dla wielu z Was:

„Każda niech Polska będzie wielka.
Synom jej ducha i jej ciała,
Daj wielkość serc, gdy będzie wielka.
I wielkość serc, gdy będzie mała.”*

Drogi Panie Robercie!
Słowa Twoje i poety, które przywołałeś, będą dla nas swoistym memento...

Żegnaj!

mw-h

„Kwiaty polskie”, Modlitwa, Julian Tuwim