Licznik odwiedzin : 3840976
Logo

info


Informujemy, że Nadzwyczajny LIX Walny Zjazd Delegatów ZASP odbędzie się
w dniu 1 kwietnia 2019 r.

Między muzyką a tekstem jest wielka symbioza Międzynarodowy Dzień Teatru w Szczecinie

Między muzyką a tekstem jest wielka symbioza
Międzynarodowy Dzień Teatru w Szczecinie

Po raz 57. obchodzono w tym roku Międzynarodowy Dzień Teatru - święto tych wszystkich, dla których teatr jest drugim domem i całym życiem. W Szczecinie obchody odbyły się w Teatrze Polskim. Nie zabrakło odznaczeń, nagród i podziękowań. Wśród jubilatów znaleźli się: Bolesława Fafińska-Sadzikowska, Nina Grudnik-Banucha, Leszek Czyż, Bernard Zgorzelski, Wiesław Łągiewka i Małgorzata Iwańska.

Przy tej okazji należy zawsze podkreślać, że jest to święto wszystkich ludzi teatru - nie tylko aktorów, reżyserów i scenografów, ale także inspicjentów, ekipy technicznej, realizatorów, osób pracujących w kasach, czyli także tych, których na co dzień miłośnicy Melpomeny nie widzą.        W kuluarach Teatru Polskiego rozmawiano o tym co jest, ale także o tym, co było. Nie zabrakło pięknych wspomnień i wzruszeń.

Bolesława Fafińska, aktorka

„Wcale mnie nie cieszy, że to tak szybko zleciało.  Ale jestem, żyję, gram i będę grać dalej. Praca z dobrymi reżyserami, interesujące role, cały zawód…  to była dla mnie jedna, wielka przyjemność, ale i czasem katorga, bo nie jest wcale łatwo przeskakiwać w inną psychikę. Ale starałam się jak mogłam i dojechałam do tych 60. lat pracy zawodowej .

Mirosław Kosiński, przewodniczący szczecińskiego oddziału ZASP

„Teatr to jest taka instytucja, w której - jeżeli się pracuje - to trzeba to po prostu kochać. I to bez różnicy, kto na jakim stanowisku. Aktorzy, obsługa sceny, panie w kasach biletowych, panie w szatni i tak dalej. Wszyscy ci ludzie kochają swoją instytucję i mam nadzieję, że będzie to trwało przez całe lata i dlatego teatr nigdy nie zginie”.

Barbara Kwietniewska, związana z Teatrem Lalek Pleciuga w Szczecinie

„Przepracowałam w teatrze ponad 30 lat. To jest magia.  Już po maturze wiedziałam, że będę pracować właśnie w  teatrze. Marzyłam, co prawda o operze, ale los pokierował mnie do teatru lalek.  Zakochałam się w szczecińskiej Pleciudze, spędziłam tam całą młodość, właściwie całe moje życie spędziłam w pracowni plastycznej. Wszystko było fascynujące, spotkania ze scenografami były niezwykłe, mądre, ważne. Wiedza przez nich przekazana jest nieoceniona. Ich wiedza manualna wzbogacała mnie przy każdej premierze - lalki, kostiumy, scenografia. To było coś pięknego. Kocham teatr i będę z nim do końca”.

Urszula Lendas, związana ze szczecińską Operą na Zamku i Teatrem Lalek Pleciuga w Szczecinie

„Na początku pracowałam w szczecińskich Zakładach Odzieżowych „Dana” przy kolekcjach, ubierałam młodzież. Potem trochę mi się to znudziło, a że kocham muzykę, to sobie wymarzyłam operę. I zaczęłam pracę w pracowni w Operze na Zamku w Szczecinie. Tam ubierałam artystki, zwiedziłam dużo świata. Straszono mnie na początku, że artystki są bardzo kapryśne, ale bardzo dobrze mi się z nimi współpracowało, nigdy nie narzekałam. Było jak w rodzinie. Po latach znalazłam się w szczecińskiej Pleciudze i „bawiłam się” lalkami. Uważam, że jeżeli raz się zacznie pracę w teatrze to już człowiek w to wsiąknie. Nie da rady pracować gdzie indziej. Teatr to naprawdę magia”.

Piotr Zgorzelski, tenor w Operze na Zamku w Szczecinie

Opera to jest moje drugie życie, to jest mój drugi dom. Zaraził mnie tym mój ojciec, który obchodzi właśnie 50-lecie pracy artystycznej. To on mnie głównie kształcił. To chyba przeszło w genach, bo ja sam już od 25. lat pracuję w Operze na Zamku”.

Krzysztof Baranowski, kierownik muzyczny Teatru Polskiego w Szczecinie

„Teatr to jest coś, co od 25. lat nadaje bardzo głęboki sens mojemu życiu i temu co robię. Gdy poznałem dyrektora Adama Opatowicza, miałem tu przyjść na moment przy okazji jednego ze spektakli. A teraz okazuje się, że mija prawie 20 lat, więc to jest chyba coś, czym przesiąkłem do szpiku kości i szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie życia bez teatru. Piękno muzyki - nie tylko w teatrze - polega na tym, że możemy przekazywać emocje poprzez dźwięki. Aktor podaje tekst, ten tekst ma swoją melodię, rytm i ta muzyka w przestrzeni scenicznej jest czymś, co uzupełnia rytm tekstu. Napisałem w swoim życiu muzykę do kilku przedstawień. Co prawda, nie dla Szczecina, a dla Teatru Jaracza w Łodzi, ale udało mi się zdobyć „Złotą Maskę” – nagrodę za muzykę do spektaklu, którą co roku przyznają krytycy teatralni. Jest to dla mnie naprawdę bardzo cenne wyróżnienie”.

Jak pisał kiedyś Kazimierz Kord w „Życiu Warszawy”: „Dobry teatr to nie tylko kwestia środków, ale przede wszystkim zapału twórców”. 

Iwona Gacparska

Zdjęcia autorstwa Karoliny Nowaczyk