Licznik odwiedzin : 3815789
Logo

info


Informujemy, że Nadzwyczajny LIX Walny Zjazd Delegatów ZASP odbędzie się
w dniu 1 kwietnia 2019 r.

100 lat ZASP - Oddział ZASP w Gdańsku

Uroczystość z okazji 100-lecia ZASP w Oddziale Gdańskim
Już 10 listopada z przybyciem Józefa Piłsudskiego do Warszawy zwołano nadzwyczajne posiedzenie Komisji Organizacyjnej ZASP, zakończone apelem i deklaracją.
Nie chcąc pozostawać w tyle za twórczą falą organizującego się życia polskiego, postanowili „artyści scen dać impuls do połączenia wszystkich w jedną korporację, która by była w stanie szczerze i gorliwie przyczynić się do rozkwitu sztuki scenicznej w odradzającej się Ojczyźnie, a to w pierwszym rzędzie przez podniesienie stanu aktorskiego, jako też całej współpracującej z nią całej społeczności teatrowej, tak pod względem artystycznym i obywatelskim, jak i ekonomicznym. Chcemy być i będziemy pracowitymi obywatelami kraju, gorliwie dla dobra sztuki oraz ogólnego szczęścia współdziałającymi”. 21 grudnia 1918 roku Józef Śliwicki ogłosił założenie Związku Artystów Scen Polskich.
W niepodległej Polsce, która heroicznie dokonywała zjednoczenia trzech zaborów, trzeba było od zera stanowić jednolite prawo i budować gospodarkę po spustoszeniach ponad 100. lat niebytu i wojen. Polscy artyści ze sceny mogli nareszcie mówić językiem polskim, którego prawidła należało ustalić po odmiennym go traktowaniu pod władzą pruską, rosyjską i austriacką. Stawali się przez to obrońcami wartości narodowych. Prestiż aktorów podnosił przywracany teatrowi wielki repertuar romantyczny, zabraniany przez zaborców. Konsolidacja środowiska dla ZASP była zadaniem naczelnym. Na Zjeździe w 1921 roku uchwalono, że wszyscy artyści mają obowiązek należeć do organizacji, a dyrekcje teatrów musiały podpisywać z ZASP konwencje na prowadzenie przedsiębiorstwa i nie mogły zatrudniać artystów nie zrzeszonych w Związku.
Następną sprawą było poniesienie poziomu artystycznego produkcji teatralnych. ZASP mógł „zakładać szkoły dramatyczne”, bądź też organizować kursy uzupełniające w zakresie sztuki teatralnej. Na pierwszym Zjeździe powołano Radę Artystyczną pod kierownictwem Józefa Kotarbińskiego. Pracowali w niej: Schiller, Wysocka, Śliwicki, Osterwa, Kochanowicz, Różycki. Na wniosek Leona Schillera uchwalono powołanie uczelni teatralnej. W 1932 roku doprowadził do utworzenia państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej z wydziałem aktorskim pod kierunkiem Aleksandra Zelwerowicza i reżyserskim pod kierunkiem Leona Schillera. ZASP organizował pomoc materialną dla ludzi sceny, w tym kasę jubileuszową i pogrzebową od marca 1921 roku. Powołano pismo związkowe Scena Polska.
Ważną rolę pełniły Zjazdy Nauczycielstwa Teatralnego inspirowane przez ZASP w 1923 i 1926 roku. Omawiano problem ujednolicenia programów nauczania i wymowy scenicznej. W łonie komisji złożonej z wybitnych aktorów i językoznawców sformułowano tezę, że „podstawą do określenia dobrej wymowy polskiej nie może być pisana, lecz jedynie rzeczywista, naturalna, tradycyjna wymowa inteligencji polskiej”.
W 1925 roku utworzono Instytut Teatrologiczny, oczywiście z inspiracji ZASP, dla zorganizowania historycznych i teoretycznych studiów nad teatrem. W Radzie Instytutu zasiedli: Kotarbiński, Solski, Frenkiel, Frycz, Horzyca, Kamiński, Szyfman, Drabik, a przewodniczył im prezes ZASP – Józef Śliwicki.
Podjęto szereg inicjatyw, jak np. budowę pomnika Wojciecha Bogusławskiego, „który poprzez swoje czyny artystyczne prowadził Naród ku wolności”.  Nobilitowano w ten sposób po raz pierwszy człowieka teatru, zrównując go z bohaterami narodowymi.
ZASP formułował surowe zasady etyczne i moralne. Dawał aktorom gwarantowane konwencjami prawo do pracy, ale odbierał je, kiedy aktor nie dopełnił warunków umowy i łamał przepisy. Aktor mógł być pozbawiony członkostwa w ZASP między innymi w przypadku udowodnienia, że praca artystyczna stowarzyszonego „nie stoi na poziomie przewidzianym przez odnośne przepisy Związku lub w przypadku popełnienia czynu nieetycznego”.
Negocjacje, ciągnące się przez kilka lat, doprowadziły do ustanowienia dla aktorów 12. miesięcznych kontraktów, z płatnym urlopem i zapewnieniem obligatoryjnie dni wolnych, a także do sformułowania regulaminów pracy teatrów. Dziś zapewne nie wszyscy pamiętają o tej zasłudze, zdawałoby się tak oczywistej.
W 1931 roku zapadła decyzja o budowie „odpowiedniego teatru w Warszawie przy ulicy Karowej”. Rozpoczęto budowę Schroniska dla Aktorów w Skolimowie i Domu Aktora w Alejach Ujazdowskich w Warszawie. Wreszcie w 1937 roku ZASP podjął uchwałę o zorganizowaniu stałego Teatru Polskiego w Wolnym Mieście Gdańsku.
Ustalono specjalne wyróżnienia dla wybitnych artystów sceny i społeczników, nadając im tytuły honorowego członka ZASP i zasłużonego członka ZASP. Pozwolę sobie przytoczyć niektóre nazwiska z tych pierwszych list: Adwentowicz, Brydziński, Ćwiklińska, Fertner, Jaracz, Kawecka, Kamiński, Osterwa, Redo, Solski, Trapszo, Węgrzyn, Wysocka, Zelwerowicz, Zimajer, Żelazowski. Obecnie w Oddziale Gdańskim mamy trzynaścioro tak utytułowanych kolegów.
Losy ZASP od zarania związane były z losami Ojczyzny. Podczas II wojny światowej ZASP działał nadal. Na spotkaniach Zarządu, w prywatnych mieszkaniach zarządzono bojkot nakazanej przez Niemców  rejestracji artystów. Obowiązywał również zakaz występowania w tzw. jawnych teatrach z uwagi na mierny poziom artystyczny i propagandowe cele okupanta. Aktorzy mieli się rejestrować np. jako szatniarze, kelnerzy itp. Za naruszenie tych nakazów groziły kary, wymierzane nawet po wojnie. Organizowano pomoc materialną dla ludzi  sceny, także w formie miejsc pracy np. w kawiarniach. Stworzono też kuchnię aktorską. W 1940 roku powstała Tajna Rada Teatralna, do której należeli Schiller, Wierciński, Kreczmar, Pronaszko, Zawiejski. Przewodniczył Bohdan Korzeniewski. Przygotowywała ona wizje przyszłego teatru w Wolnej Polsce. Kierowała szkolnictwem i tajną działalnością teatralną. Organizowano konkursy dramatyczne i tłumaczenia. Gajcy napisał „Homera i Orchideę” (Iwo Gall wystawił ją jako pierwszą premierę w Teatrze Wybrzeże, w Gdyni, po wojnie). Iwaszkiewicz tłumaczył Girodaux, Miłosz Szekspira. Premiera „Akropolis” Wyspiańskiego miała otworzyć po wojnie Teatr Narodowy. Andrzej Pronaszko opracowywał projekt Teatru Objazdowego, który miał wozić sztuki Szekspira i Mickiewicza po wsiach i małych miasteczkach.
Po wojnie te zamiary legły w gruzach. Dramat romantyczny stał się zakazany jako religiancki i przestarzały. System łamał postawy najwybitniejszych. Biuro Polityczne wsłuchiwało się w radzieckie sugestie, recenzenci pisali według wytycznych. Walka o repertuar i wymarzony poziom artystyczny była przegrana. Korzeniewski wspomina: „To były czasy, że zamykano gabinet na klucz i człowiek nie pojawiał się więcej”. Sztuka stała się dla władzy narzędziem agitacyjnym. Odwoływanie się do przedwojennych tradycji było źle postrzegane. Jeśli chodzi o prawo, centralizacja związków zawodowych, w których ZASP z uwagi na swą specyfikę statutową w żaden sposób się nie mieścił, doprowadziła do jego samorozwiązania. Trzeba było ratować co się da. W 1949 roku  utworzono SPATiF pod przewodnictwem Leona Schillera, a po odwilży w 1957 roku dodano w nazwie człon ZASP. Nadzieje na reaktywowanie ZASP-u z pełnymi prawami związku mogły nadejść dopiero w 1980 roku. Model kultury artystycznej w PRL miał swoisty charakter. Działała cenzura. Wysoki status społeczny artystów sceny bardzo przez władzę kultywowany doprowadził po negocjacjach ze SPATiF-ZASP w 1971 roku do ustanowienia prawa do rent i emerytur artystów, skróconego czasu pracy dla śpiewaków, tancerzy i aktorów lalkowych, itd., które odebrano niestety w dobie przemian ustrojowych w III RP.
Ale teatr był niepokorny.
W SPATiF-ZASP zasiadali najwybitniejsi. O największym autorytecie zawodowym: Łomnicki, Holoubek, Bardini, Szczepkowski, Rudzki, Małynicz, Krasnowiecki, Wyrzykowski, Sempoliński. Rosła ranga artystyczna polskiego teatru. Wizytówką były sukcesy Grotowskiego, Kantora, Tomaszewskiego. Nie możemy zapomnieć w tym czasie o roli jaką odegrało wystawienie „Dziadów” w Teatrze Narodowym w sezonie 1967/68. Zwolna  zaczyna tworzyć się opozycja wobec władzy. Coraz więcej artystów przystępuje do niej w latach 70., poczynając od choćby Haliny Mikołajskiej i Macieja Rayzachera. „Nie można pominąć zasadniczej kwestii, którą PRL wytworzył. Pewien język artystyczny, który operował aluzją, stał się językiem sztuki teatralnej, zrozumiałym dla odbiorców. To tak, jakby widownia i aktorzy rozmawiali sobie tylko znanym szyfrem”.
Nadchodzi przełomowy rok 1980. Zaangażowanie aktorów w ruch solidarnościowy było wielkim przełomem i oczyszczeniem moralnym. Obroniło autorytet całego środowiska i autorytet ZASP. Budzenie narodowego ducha i krzepienie serc, to ideowe dziedzictwo Związku, które dawało o sobie znać w ważnych dziejowych chwilach i ekstremalnych sytuacjach, gdy trzeba było dokonać jednoznacznego wyboru. Opowiedzieć się po właściwej stronie było jednoznaczne z postawą etyczną, nie rozdzielającą życia zawodowego i prywatnego. Tak było i teraz. SPATiF-ZASP wraz z wprowadzeniem stanu wojennego został zdelegalizowany, co stało się bolesną cezurą w jego historii. Wiemy wszyscy o bojkocie, o teatrach domowych, o występach w kościołach. Pamiętamy akcję wybitnych zaspowców przed kamerami telewizji „Jesteśmy wreszcie we własnym domu. Nie stój - nie czekaj co robić. Pomóż!”.
Pozostaje jednak pytanie czy euforia sierpniowego przełomu miała trwałe skutki i przerodziła się w głęboką reformę teatru.
A teraz o naszym ZASP-ie w Gdańsku. Mieliśmy szczęście. To tu stworzono po 1945 roku  Oddział ZASP, dzięki ofiarnej działalności Mieczysława Nawrockiego, Bogusławy Czosnowskiej, Haliny Słojewskiej, Haliny Winiarskiej, Jerzego Michalaka, Andrzeja Szwarckopfa, Zbigniewa Bogdańskiego i Ryszarda Moskaluka. Przepraszam tu wszystkich, których nie wymieniam. Ale w czas uczczenia 100. rocznicy z najwyższym szacunkiem kłaniam się i oddaję wam cześć. Mieliśmy szczęście. Wspaniali ludzie, wybitni aktorzy i kierownicy artystyczni teatrów. Pełni pasji i zapału. Mamy w naszej historii Teatr Wybrzeże, począwszy od Iwo Galla poprzez Hubnera, Golińskiego, Biliczaka, Hebanowskiego, Kołodzieja, Michalskiego, po legendarny zespół. Teatr Miniatura sióstr Totwen, Natalii Gołębskiej, Alego Bunscha. Teatr Miejski w Gdyni, dawniej Teatr Ziemi Gdańskiej i Dramatyczny, zrodzony z pasji Waleriana Lachnitta pod dyrekcją Bogdańskiego, Kuszewskiego, Łastawieckiego. Teatr Baduszkowej w Gdyni, stworzony z miłości do sceny muzycznej. Opera Bałtycka ze wspaniałymi śpiewakami, dyrygentami, z rewolucyjnym baletem prof. Jarzynówny-Sobczak. Mieliśmy szczęście! To zaspowcy tworzyli podwaliny dla kultury teatralnej Trójmiasta. Były to czasy, kiedy niemal wszyscy twórcy teatralni należeli do ZASP. Nie sposób w historii naszego Oddziału pominąć wydarzeń sierpniowych 80. roku. Wtedy trójmiejscy artyści dali świadectwo. Przyjeżdżał do nas Andrzej Szczepkowski z Zofią Kucówną, żeby zorientować się, co się w ogóle na Wybrzeżu dzieje. Zaczęliśmy myśleć o przywróceniu nam praw związkowych dawnego ZASP-u. Gdańskie środowisko było bardzo aktywne. To tu ukonstytuował się NSZZ Pracowników Teatru, zarejestrowany w MKZ Solidarność. Na tę naszą inicjatywę powoływał się prezes Gustaw Holoubek na Nadzwyczajnym Walnym Zjeździe Delegatów SPATiF-ZASP 29 września 1980 roku w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. Podkreślał wybitne zasługi aktorów Wybrzeża. Wydawało się, że szanse kultury wzrosły, kiedy w listopadzie 1980 roku zakończyło się podpisaniem porozumienia z Ministrem Kultury, wspólne strajkowanie z nauczycielami i służbą zdrowia. Ale już w budżecie na 1981 rok pojawiły się cięcia, właśnie na kulturę. Postulowaliśmy posiadanie stałego, reprezentatywnego organu opiniodawczego ZASP przy Ministerstwie Kultury. Wskazywaliśmy na konieczność przywrócenia kodeksu etycznego polskiego aktora, który służy społeczeństwu nie tylko sztuką, kunsztem rzemiosła, ale i w poczuciu odpowiedzialności - wzorcami osobowymi. Istotną rolę powinna pełnić Naczelna Rada Artystyczna.
Te ideały zburzył zupełnie stan wojenny. Mimo internowania dwojga naszych kolegów – Haliny Winiarskiej-Kiszkis i Jerzego Kiszkisa, mimo grozy otaczającej nas wszystkich łącznie z całym społeczeństwem, nie daliśmy się złamać. Udział w mszach za ojczyznę, kolportaż nielegalnych materiałów, pomoc materialna i rzeczowa, programy artystyczne, sztuki teatralne, artystyczna oprawa wizyt Jana Pawła II. Wykorzystywaliśmy każdą rocznicę narodową czy martyrologiczną dla patriotycznych demonstracji. Tu nieprzecenioną zasługę ma śp. Halina Słojewska, Honorowa Przewodnicząca Oddziału
Dziś w ZASP-ie staramy się kontynuować tradycje, pracując tak, jak nakazuje dziedzictwo i postawa naszych wspaniałych poprzedników. Szary dzień przynosi dziesiątki obowiązków, bo też i problemów jest moc: prowadzenie organizacji zbiorowego zarządzania. Prawo autorskie i tantiemizacja zaistniało ustawowo dzięki prof. Błeszyńskiemu, który przez wiele lat służył poradą prawną Stowarzyszeniu. Ustalenia legislacyjne, dotyczące statusu artysty, sygnalizowane jeszcze przez Helenę Modrzejewską, do tej pory są nie uregulowane, w odróżnieniu od innych krajów. Wiemy, bo ściśle współpracujemy z organizacją FIA, w której jesteśmy zrzeszeni od 1976 roku. Brak również rozstrzygnięć prawnych w zakresie kontraktów aktorskich, które za granicą miały szanse być wypracowane w drodze spokojnej ewolucji.
Gdański Oddział zwykł odważnie wyrażać swoje zdanie na różnych forach lokalnych i krajowych, nierzadko współpracując z koleżankami i kolegami z innych związków twórczych.  I to w siedzibie na Mariackiej możemy się poczuć jak w domu, podzielić problemami dnia codziennego i znaleźć pomocną dłoń.
Nowa rzeczywistość ustrojowa stawia jednak przed ZASP-em pytanie – czy szczytne hasła i cele zrodzone z historycznie odmiennej sytuacji, przystają do współczesności. Państwo nie ma wyrazistej polityki kulturalnej. Brak poważnej debaty o kulturze, która powinna być prowadzona równolegle z debatą na tematy społeczne. W sytuacji przeobrażeń ustrojowych priorytet zdobyły sprawy ekonomii i normalizacji życia społecznego, bez udziału ludzi kultury. Dziś poza sytuacjami wyborczych deklaracji, politycy rzadko odwołują się bezpośrednio do artystów. Sztuka straciła dla nich atrakcyjność, odkąd przestała być narzędziem propagandy. Członkowie ZASP się starzeją, a młodzi nie widzą dla siebie perspektyw w Stowarzyszeniu, nie chcą też realizować się w społecznej pracy, w rzeczywistości rabunkowego show biznesu. Byt teatralny toczy się własnym życiem, a wpływy ZASP maleją. W łonie ZASP straciły na znaczeniu ciała takie jak: Rady Artystyczne, Komisje Kwalifikacyjne i Weryfikacyjne. Wywalczony zwyczaj konsultowania wyboru dyrektorów, kierowników artystycznych pozostaje w sferze co najwyżej dobrego obyczaju.  ZASP nie jest w stanie do końca zapanować nad mnożącymi się konfliktami w zespołach, nad powoływaniem i odwoływaniem nowych dyrekcji. Czy surowe ideały etyki zawodowej ZASP mają wpływ na współczesny model aktorstwa, w którym zanika tradycja respektowania etyki zawodowej i rozwijania walorów dobrego rzemiosła. Ten model ulega drastycznej przemianie pod wpływem rozwoju rynku medialnego. Niekontrolowany rozwój produkcji telewizyjnej, zalewającej widzów popularnym sitcomami, telenowelami, stwarza aktorom atrakcyjną alternatywę dla szybkich karier. Bez wysiłku, jaki towarzyszy przygotowaniu roli teatralnej, zyskują popularną twarz, wykorzystywaną w reklamach i programach rozrywkowych, chętnie medialnie utożsamianą z talentem. Ten rynek kreuje nowy typ gwiazdorstwa, zgodny z modą i reagujący na potrzeby widza o niezbyt wygórowanych potrzebach. Tak więc surowość zasad ZASP z jego tradycyjnym pojmowaniem etyki zawodowej jest mało atrakcyjna, bo ograniczająca. Także produkcja teatralna wydaje się nadrabiać zaległości, koncentrując się na współczesności. Widoczne jest to w interpretacji nawet klasycznych dramatów, w które wkracza współczesna ulica z jej niechlujstwem językowym, brutalizacją, obskurantyzmem. Nasi poprzednicy nie zgodziliby się z tezą, że usprawiedliwić można zgodę na obecną rzeczywistość wyrażeniem „takie czasy”.
Obchodzimy niemal jednocześnie 100-lecie niepodległości i 100-lecie ZASP, który był dla swojej Ojczyzny i jej kultury ostoją, rycerzem, budowniczym, nie zawsze nagradzanym laurami. Gorzko brzmi w tym kontekście pytanie: co daje ci ZASP?, zakończony sławną odpowiedzią – dobre towarzystwo. 100 lat temu nie stawiano takich pytań, choć nie mieliśmy nic, tylko ręce do pracy u podstaw. Ale odwróćmy – co ty dajesz ZASP-owi i swojemu środowisku? Ciągle żyjemy nadzieją, że wraz z młodym prezesem, młodość da o sobie znać, tak jak to zrobiła wiek temu, kiedy to właśnie młodzi ludzie stworzyli ZASP (Schiller miał 32 lata, Osterwa 33, a Prezes Śliwicki był najstarszy, bo miał 51 lat). Dziękuję wszystkim koleżankom i kolegom, którzy są w ZASP, za ich pracę i postawę. To zaszczyt być i pracować wśród was. Życzę wam zdrowia i satysfakcji z mozolnej pracy. A temu szacownemu, staremu, marzycielskiemu dziecku olbrzymów polskiej kultury, śpiewajmy dziś radośnie 200 lat. A co tam! „Świat jest teatrem, aktorami ludzie, którzy kolejno wchodzą i znikają”. Jesteśmy w drodze.
Małgorzata Talarczyk

Gdańsk, Ratusz Staromiejski, 26 listopada 2018 r.