Licznik odwiedzin : 2696199
Logo

Ostatnia droga Wandy Wiłkomirskiej

Ostatnia droga Wandy Wiłkomirskiej

„Sadzę, że dzisiejsze wykonania to jest pokłosie jej talentu”, tak w imieniu naszego środowiska wspominał maestrę skrzypek, prof. Roman Lasocki.

15 maja świat kultury, bliscy, przyjaciele, znajomi, uczniowie i pasjonaci muzyki pożegnali wybitną polską skrzypaczkę, Wandę Wiłkomirską, której prochy spoczęły w grobie rodzinnym na warszawskich Powązkach.

Hołd zmarłej artystce oddali przedstawiciele prezydenta oraz ministra kultury i dziedzictwa narodowego. Były wieńce z Kanady, Niemiec, Anglii i poczet sztandarowy z Kalisza dla honorowej obywatelki tego miasta. Uroczystościom towarzyszyli, grając jako zespół kameralny, młodzi skrzypkowie, uczniowie maestry. Swoją szkolną koleżankę z czasów łódzkiej szkoły powszechnej żegnała aktorka Roma Kamińska a gimnazjalnej Wiesława Mazurkiewicz.

Uczestnicy ostatniego pożegnania Wandy Wiłkomirskiej wzruszeni nagrodzili rzęsistymi brawami, odtworzony przy grobie, koncert skrzypcowy w jej wykonaniu.

Od dzisiaj pozostaje nam pamięć i możliwość obcowania z wirtuozerią najwyższej klasy na zawsze zapisaną na płytach i zatrzymaną w filmowym kadrze.

https://www.youtube.com/watch?v=QCMLo2C2bmw

Wandę Wiłkomirską wspomina Witold Sadowy

Wandę Wiłkomirską, wielką polską skrzypaczkę o międzynarodowej sławie, podziwiałem wielokrotnie na licznych koncertach z Orkiestrą   Filharmonii Warszawskiej i w słynnym zespole Trio Wiłkomirskich. Pamiętam też otwarcie odbudowanego gmachu Warszawskiej Filharmonii w roku 1955 z Jej udziałem. Grała rewelacyjnie Pierwszy Koncert Skrzypcowy Karola Szymanowskiego zakończony owacjami na stojąco. Byłem Jej  fanem i entuzjastą.

Osobiście poznałem Ją dość późno; na początku roku 2017, kiedy przyjechałem po przebytej chorobie do  Domu Aktora w Skolimowie na kilkutygodniową rekonwalescencję. Mieszkałem naprzeciwko Niej w pierwszym budynku na parterze. Każdego ranka mówiliśmy sobie „dzień dobry”. Rozmawialiśmy tak, jak byśmy się znali od dawna (Wanda Wiłkomirska od kilku miesięcy była rezydentką tego domu). Drobna kruszynka. Jak figurka z saskiej porcelany. Szukała kontaktu z ludźmi. Dziwiła się, że pensjonariusze zamykają się w pokojach i mało się udzielają. Sprawiała wrażenie osoby zagubionej. Drzwi do jej pokoju otwarte były zawsze do połowy tak, jakby zapraszała do siebie. Wbrew temu co wypisuje teraz prasa, nie czuła się dobrze w Domu Aktora w Skolimowie. Mimo znakomitej opieki i luksusowych warunków była nieszczęśliwa. Często powtarzała „Co ja tu robię? Dlaczego muszę tu mieszkać?” Tylko  nieliczni pensjonariusze akceptują pobyt w tym domu. Większość przeżywa tragedię. Jej umysł funkcjonował prawidłowo. Wiedziała doskonale kim jest. Pamiętała szczegóły ze swojego bogatego życia. Często odwiedzali Ją uczniowie. Rozmawiała z nimi, mimo upływu lat, fachowo o muzyce. Wspominała swojego byłego męża Mieczysława Rakowskiego. I jak przywoziła całej rodzinnie zamówione prezenty nieosiągalne wtedy w Polsce.

Kilka dni temu miała wylew. Zawieziono Ją do szpitala. Nie udało się Jej uratować. Odeszła z tego świata w dniu pierwszego maja 2018 roku.

W historii międzynarodowej muzyki zostanie na zawsze nieśmiertelna. Urodziła się11 stycznia1929 roku w Warszawie w sławnej rodzinie muzyków. Jej ojcem był Alfred Wiłkomirski – wybitny skrzypek i Jej pierwszy nauczyciel gry na skrzypcach. Miała wtedy lat pięć. Od początku wykazywała nieprzeciętne zdolności. W roku 1947 ukończyła Państwową Wyższą Szkołę Muzyczną w Łodzi. W klasie wielkiej skrzypaczki Ireny Dubiskiej. Brała lekcje u takich mistrzów jak  Eugenia Umińska i Tadeusz Wroński. Ukończyła też  studia w Akademii Muzycznej im. Franciszka  Liszta w Budapeszcie. Także w Paryżu. Była czterokrotną laureatką konkursów w Genewie (1946), Budapeszcie (1949) , Lipsku (1950) i konkursu im. Wieniawskiego w Poznaniu (1952). Jej olśniewająca kariera międzynarodowa rozpoczęła się w roku 1961 po występach w Stanach Zjednoczonych. Od tego momentu grała na wszystkich kontynentach świata budząc zachwyt.

Była ponadto wybitnym pedagogiem. Wykładała w Republice Federalnej Niemiec w Mannheim i w Australii w Sydney. Podpisywała protesty przeciwko  łamaniu prawa. Działa w Komitecie Obrony Robotników KOR i w Solidarności. W czasie stanu wojennego opuściła Polskę. Do kraju wróciła po zmianie ustroju.

Myślę o Niej z czułością i żegnam ze smutkiem. Była piękną, jasną postacią 

Witold Sadowy