Licznik odwiedzin : 1613386
Logo
10-10-2017

Zwyczajny Walny Zjazd

LVIII Zwyczajny Walny Zjazd Delegatów ZASP odbędzie się
w dniach 16-17 kwietnia 2018 roku

Aktor też artysta

 

 

Kwestia dbałości o szczegóły przy podpisywaniu każdej umowy o dzieło zdominowała ostatnie spotkanie z mecenasem Grzegorzem Rybickim. Spotkanie odbyło się 18 września 2017 w sali konferencyjnej ZASP. Wzięło w nim udział kilkudziesięciu członków.

 

Podczas spotkania mecenas Rybicki odwoływał się m.in. do wyroku Sądu Najwyższego, który zakwestionował zasadność umowy o dzieło. Upraszczając, orzekł, że aktorzy, czy muzycy to odtwórcy, a nie twórcy. Mecenas Rybicki przyznał, że niechęć instytucji do podpisywania umów o dzieło z aktorami i muzykami nie jest jeszcze "zjawiskiem", ale już daje się odczuć pewna "atmosfera", która temu sprzyja.

 

Prowadzący spotkanie poruszył kilka kluczowych kwestii przy podpisywaniu umowy o dzieło. Po pierwsze: należy zadbać o ochronę praw autorskich i podkreślić w umowie, że wykonanie dzieła jest jednorazowe. Gdyby zamawiający chciał prezentację nagrać i odtwarzać, musiałby zawrzeć z aktorem czy muzykiem oddzielną umowę licencyjną. Po drugie: szczególną uwagę należy zwrócić na precyzyjne określenie przedmiotu umowy. Im więcej słów kluczowych dla artystycznego wykonania - tym bardziej uzasadnione jest użycie umowy o dzieło, a nie zlecenia. Zwłaszcza dotyczy to cyklu wykonań, w którym kolejne mogą zostać uznane za odtwarzanie" , a nie "tworzenie". Słowa takie jak "artystyczne", "autorskie", "kreacja" będą bardziej wiarygodne dla urzędników niż "udział", "wykonanie", "prezentacja" - podpowiadał mecenas.

 

Wątpliwości może budzić zadanie konferansjera jeśli tylko prezentuje on czyjś tekst. - Przy czym nie każdy tekst jest utworem. A nawet utwór nie zawsze wykonywany jest w sposób artystyczny - podkreślił Grzegorz Rybicki - podobnie rzecz się ma z czytającym listy dialogowe do filmów. Ale już twórczość dubbingowa bez wątpienia mieści się w zakresie umowy o dzieło - dodał.

 

Drugą kwestią poruszoną podczas spotkania była nowa ustawa o organizacjach zbiorowego zarządzania, właśnie opracowywana przez Ministerstwo. - Zgłosiliśmy do tej ustawy uwagi, z którymi można zapoznać się w ostatnim Biuletynie - mówił mecenas - Najważniejszym zagrożeniem dla ZASP, które będzie bardzo trudno obejść jest to, że organizacja taka jak ZASP ma zajmować się wyłącznie zbiorowym zarządzaniem.

 

Mecenas tłumaczył, że w obecnym kształcie projekt ustawy zakłada, że prawo głosu w takiej organizacji będą miały wyłącznie osoby otrzymujące pieniądze z repartycji, natomiast członkowie niektórych sekcji, którzy nie pobierają tantiem (np. tancerze), nie będą uczestniczyć w procesach decyzyjnych.

 

- Do tej pory ZASP był organizacją elitarną, po wprowadzeniu ustawy w obecnym kształcie do ZASPu mogłyby dołączyć nieprofesjonaliści, jeśli otrzymują pieniądze z repartycji, np. występujący w paradokumentach etc. Być może za kilka lat zarząd będzie złożony wyłącznie z amatorów - mówił mecenas - Dyrektywa to prawo europejskiej, to są bezwzględne przepisy. Ale w ramach ZASPu zaproponowaliśmy, że osoby repartycyjne pozostały przy władzy w kwestiach repartycyjnych, ale pozostali członkowie, aby mieli głos w pozostałych kwestiach jak np. majątek ZASP, Skolimów, kwestie społeczne czy zdrowotne - dodał mecenas.

 

Dyskusja zakończyła się rozważaniem przekształcenia ZASP w związek zawodowy lub utrzymania go jako stowarzyszenie, ale bez możliwości zbiorowego zarządzania.

 

To jednak kolejny temat, który wypłynie najdalej po wejściu ustawy w życie, co ma nastąpić do końca 2017 roku.